Pradawna istota, naruto

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
2009
Diff
[
PRADAWNA ISTOTA
]
Czy odwieczna legenda KonohaGakure jest prawdziwa? Kim jest Pradawna Istota i jak
wpłynie na życie w wiosce? Co ma z tym wspólnego ostatni Uchiha?
[
PRADAWNA ISTOTA
]
POSTACIE PONIŻSZEJ HISTORII NIE SĄ MOJĄ WŁASNOŚCIĄ, WSZYSTKIE NALEŻĄ DO TWÓRCY
MANGI PT.: „NARUTO”. O POW I A D A NI E Z AW I E RA WĄTKI YAOI JAK I SHON E N -AI, JEŻELI NIE
T OL E R U J E S Z T E G O T YPU TEKSTÓW UPRZEJMIE PROSZĘ O USUNIĘCIE TE KS T U Z T W O J E G O
D YS KU T W A R D E G O.
Diff
Pradawna Istota
2
[
PRADAWNA ISTOTA
]
R. 1.
- Otosama!- zawołał drobny blondyn, lecąc ponad tłumem zebranych na dole
osobników. Ci ciekawi podnosili głowy do góry i widzieli piękne złote skrzydła oraz
dziewięć długich ogonów odznaczających się na białym stroju. Syn władcy królestwa
wylądował z gracją przed ojcem, stojącym teraz na wielkim balkonie pałacu
królewskiego. Wyższy blondyn, ubrany majestatyczniej od niższego, spojrzał na swoją
pociechę z czułością i zaniepokojeniem, ale i powagą.
- Na powierzchni panuje wojna, jeżeli tego nie zażegnamy, spór zaszkodzi królestwu.-
powiedział książę kłaniając się. Wyższy blondyn otworzył szeroko oczy i poruszył się
każąc swojemu synowi iść za sobą. Obaj blondyni zniknęli we wnętrzu wielkiego pałacu.
- Naruto, rozumiem, o co ci chodzi i wiem, że chcesz udać się na powierzchnię, ale…-
zaczął Minato siadając w wielkim fotelu. Jego syn, już w ludzkiej postaci stanął przed
nim w wyrazem uporu na twarzy.
- Otosama, tu nie chodzi teraz o to, że nie jestem gotowy, ale o to, że ta wojna może
poważnie zaszkodzić twojemu królestwu.- powiedział w miarę spokojnie.- Nie masz
innych negocjatorów pod ręką, a ja czuję, że mi się uda…
- A czujesz również, że stanie się coś złego?- zapytał Minato.- Naruto, nie mogę na to
pozwolić. Mam tylko Ciebie.
- Wiem, Otosama… Ale jeżeli tego nie zrobię stanie coś gorszego… Z resztą, jeżeli mnie
złapią, nie zabiją. Jesteśmy nieśmiertelni, pamiętasz?
- Naruto, nie traktuj tego jak zabawę. To, że nie możemy umrzeć, jest tylko i wyłącznie
naszym wyborem życia tutaj!- krzyknął Minato.- Mamy wiele zasad i reguł, wystarczy by
zranili cię w skrzydło a nie będziesz wstanie dostać się tutaj. Nawet nie wiesz jak łatwo
można nas złapać.
- Wiem.- westchnął drobny blondyn.- Rozumiem, że się o mnie martwisz, ale mam już 290
lat i nie chcę żyć pod kloszem… Jeżeli nie wrócę, wiesz, że długo tam nie pobędę, tam
będzie ktoś kto mnie uwolni i pozwoli wrócić do domu.
Minato spojrzał na swojego syna. Może i miał swoje 290 lat, ale dla niego wciąż jest tym
małym chłopcem, który przychodził do niego w nocy, ponieważ nie chciał spać sam w
swoim pokoju. Mimo wszystko nie chciał go puszczać na powierzchnię, sam doskonale
wiedział jak ludzie potrafią być okrutni, ale rację miał również Naruto, ich kolejny spór
pomału zaczyna im szkodzić.
Pradawna Istota
3
[
PRADAWNA ISTOTA
]
- Dobrze…- westchnął kapitulując.- Możesz udać się na powierzchnię. Masz moje
pozwolenie, ale…- zamilknął chcąc zwrócić na siebie uwagę rozradowanego Naruto.-
… ale masz zostawić całą broń tutaj, wszystkie swoje poukrywane katany i tajemnicze
zwoje, o których nawet ja nie wiem.
- A wachlarze mogę wziąć?- zapytał niewinnie trzymając w ręku biały wachlarz
zdobiony złotymi wzorami. Jego delikatny wygląd w mgnieniu oka zepsuły ostrza
wysunięte z miejsc gdzie kryły się usztywnienia kształtu wachlarza.
- A powstrzymałbym cię?- zapytał, na co odpowiedział mu słodziutki śmiech swojego
syna. Mimo iż miał 290 lat nadal potrafił swoim dziecinnym zachowaniem zbić z tropu.-
Uważaj na siebie Naruto i pamiętaj, że mimo tego, że nie możemy umrzeć możemy stać
się niewolnikami śmierci.
- Słucham?- mruknął przekrzywiając głowę.
- Mówię o jednej zasadzie, która panuje tam na ziemi i dotyczy nas… Jeżeli pokochasz
człowieka umrzesz niedługo po nim…
- Serce nie sługa.- wzruszył ramionami, ale uśmiechną się pocieszająco do ojca.- I tak tu
wrócę, wiesz, że dla mnie nie ma nic niemożliwego.- mrugnął porozumiewawczo do
wysokiego blondyna i wybiegł z sali.
Zadowolony Naruto ubrany w swoją biała togę i złoty płaszcz ozdobiony motywem
uskrzydlonego złotego lisa, w jakiego się zmienia, poszedł ostatni raz do swojego ojca
by pożegnać się. Minato długo nie chciał go wypuścić z objęć, ale w końcu udało mu
się i przeniósł się na powierzchnię.
Chwilę oglądał walkę z lotu ptaka, krzywiąc się niemiłosiernie na widok bestialskiego
rozlewu krwi, ale w końcu wyczuł dobry moment i pojawił się pomiędzy walczącymi a
jego płaszcz majestatycznie powiewał za nim. Ostro spojrzał na ludzi, którzy patrzyli na
niego z oczarowaniem i podziwem.
- Po co ta wojna?- zapytał.- Czy nie dość ofiar już pochłonęła? Chcecie skazać siebie i
swoich potomków na ciągłe życie na polu walki, bo to doprowadzi tylko do tego… Do
niekończącej się wojny.
Jednak ku jego zadowoleniu ludzie ulegli jego urokowi i pokój został podpisany. Słońce
w końcu wyszło z pomiędzy ciemnych chmur. Blondyn nie wiedział, dlaczego jego
ojciec uważał ludzi za bestialskie stworzenia, byli całkiem mili, kiedy nie walczyli.
Kiedy nadszedł czas odejścia blondyn czuł, że coś się stanie, że jest w
niebezpieczeństwie. Nie pomylił się, kiedy tylko rozłożył skrzydła by wzbić się w powietrze
coś złapało go za nogę i pociągnęła ko ziemi.
- Nie tak szybko.- zaśmiał się jakiś groźny głos.- Teraz twoja moc będzie nasza.
Pradawna Istota
4
[
PRADAWNA ISTOTA
]
Kiedy Naruto sie obudził był w dziwnym pomieszczeniu a kiedy próbował sie poruszyć
poczuł, że jego skrzydła są przybite do ściany, ze łzami w oczach wydał z siebie długi
krzyk a potem próbował wyszarpać ręce z kajdan.
Chciwi ludzie sprawili, że wewnętrzny płomień, jaki symbolizowała wolność, zaczął
gasnąć. Futro i pióra zmatowiały w ciągu kilku dni, a w ciągu następnego miesiąca
stały się szare i cała postać Naruto straciła życie odbierając oglądającym go chęć do
radości. Dla bezpieczeństwa zasłonięto go kilkoma zasłonami i dopilnowano by tylko
Hokage mieli dostęp do Pradawnej Istoty.
Tak powstała legenda o istocie chroniącej Konoha przed wojnami i sporami. Nazwano
ją pradawną ze względu, że pojawiła się nagle rozsiewając pokój i zrozumienie nie
pragnąc niczego. Nikt nie wiedział, kto ją złapał, choć prawdą było, że nikt nie śmiał się
do tego przyznać.
Tak mijały lata i zmieniali się Hokage. Jednak miało nadejść wybawienie, którego nawet
Naruto nie był w stanie przewidzieć.
* * *
Czerwiec w Kraju Ognia był wybitnie ciepły, mimo, że lato dopiero się zaczynało. Misje
wykonywane przy takiej pogodzie były czystą przyjemnością, jednak nie każdy mógł
sobie pozwolić na niewinne podziwianie widoków podczas eskortowania jakiś kupców
do sąsiednich wiosek.
Niektórzy, a do takich zaliczał się obecnie Uchiha Sasuke, młodszy brat Itachego, który
również przeżył zamach na ich rodzinę, odsypiali misje rangi A i dochodzili po sobie po
wszystkich pojedynka i walkach z wrogami. Jedynie taki okres po misji mogli uznać za
odpoczynek, zwykły sen wyrównujący poziom chakry i regenerujący nadwyrężone
ciało.
Wróćmy jednak do młodego Uchihy.
W jednej z ciemnych sypialni w rezydencji najpotężniejszego niegdyś klanu w Konoha,
zawinięty w ciemną pościel spał młody mężczyzna w wieku 19 lat. Na jego bladej
twarzy, przykrytej przez pościel, widniał spokój i ulga, rzadko, kiedy można było oberwać
takie uczucia na twarzy młodszego z braci, gdyż Sasuke uchodził za „zimnego drania” i
bynajmniej nie protestował przeciwko takiej ocenie. Obrazek, jaki teraz przedstawiał
Sasuke można było nazwać niezwykłym. Z pod pomiętej pościeli wystawała tylko blada
ręka, lekko zwisająca z krawędzi posłania. Z pod prześcieradeł wystawała jeszcze
nietypowa, nastroszona fryzura Sasuke, jednak znikała ona mieszając się z kolorem
poduszki. Niektóre z okryć oczywiście spoczywały na ziemi. Jednak największą anomalią
w pokoju stał się cień przy ścianie, który wydał z siebie cichy i złowieszczy rechot.
- Sasuke! Pora wstawać!- wydarł się Itachi i w pokoju dało się usłyszeć huk spadania na
podłogę i serię duszonych przekleństw mieszanych i parsknięcia starszego z Uchiha.
Jednak Sauske nie był bezbronny i tylko Sharingan pomógł Itachiemu uniknąć serii kunai
Pradawna Istota
5
[ Pobierz całość w formacie PDF ]