Prawdziwa historia Fiata 125p, BIBLIOTEKA, AUTO

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Prawdziwa historia Fiata 125p
Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu królowały na naszych polskich drogach, obok
"Maluchów" i Polonezów. Polskie Fiaty 125p, a od 1983 roku - FSO 1500. Po upadku
PRL-u Polacy masowo zaczęli przesiadać się do aut zachodnich marek, chcąc jak
najszybciej spełnić marzenia o posiadaniu BMW, Audi czy Toyoty. Fiaty szybko
zaczęły znikać z naszych szos i teraz używają ich już tylko prawdziwi fani oraz
emerytowani socjaliści, którzy tęsknią do czasów PRL-u. Jaka jest prawdziwa historia
tego auta? Było inaczej, niż przedstawiała to
socjalistyczna propaganda.
Produkcję Fiata 125p rozpoczęto w FSO na Warszawskim
Żeraniu w listopadzie 1967 roku. W następnym roku
zbudowano ponad 7000 egzemplarzy i produkcja rosła, by
osiągnąć w 1971 roku 60 000 sztuk. Należy szczególnie
podkreślić, że rozpoczęcie produkcji takiego nowego auta
było wielkim skokiem jakościowym i technologicznym w
porównaniu z wcześniej wytwarzanymi w Polsce
Warszawami czy Syrenami. Czy wykorzystano wtedy
wszystkie atuty, związane z zakupem licencji i dokonano właściwych wyborów? Z
perspektywy lat łatwiej to ocenić.
(fot. Tomek Bednarz)
Powszechnie znanym faktem jest to, że Polski Fiat 125p różnił się w wielu elementach od
włoskiego pierwowzoru. "Prawdziwy" Fiat 125 miał nowoczesny silnik 1.6 DOHC z dwoma
wałkami rozrządu w aluminiowej głowicy o mocy 90 KM, a w wersji Special - nawet 100
KM. Tymczasem "gomułkowskie" władze kupiły licencje na (już wtedy) przestarzałe
podzespoły mechaniczne i elektrykę ze starego Fiata 1300/1500, produkowanego we
Włoszech od 1961 roku, a konstruowanego jeszcze w latach pięćdziesiątych.
Zobacz film! Legenda szos PRL-u: Fiat 125p
Czytaj dalej
Polski Fiat 125p miał silnik z rozrządem popychaczowym z wałkiem rozrządu,
umieszczonym w kadłubie (nawet w tamtych czasach, zupełny przeżytek) oraz proste
zawieszenie tylnego mostu na resorach piórowych - podobnie, jak w samochodach
ciężarowych. Dodatkowo wadą tych silników było podparcie wału korbowego tylko na
trzech łożyskach, co sprawiało, że były mało podatne na modernizacje i poprawy osiągów.
Kiedy w późniejszych czasach inżynierowie FSO próbowali wprowadzić turbosprężarki do
silników 1.5 w wersjach "cywilnych" i sportowych - okazało się, że nie wytrzymywały
większych obciążeń, ulegając częstym awariom. Warto dodać, że te jednostki stworzył
Aurelio Lampredi, który wcześniej budował silniki Ferrari.
Oficjalnie propaganda głosiła, że kupiono podzespoły z Fiata 1300/1500 ze względu na
ułatwienia eksportowe. Zaznaczono, że w Fiacie 125p wprowadzono wiele usprawnień, jak
1
choćby okrągłe reflektory oraz osłony tylnych hamulców. Czy Włosi wcisnęli nam stary
bubel? Można odnieść takie wrażenie, ale prawda jest inna. Licencja na tego typu
rozwiązania była po prostu dużo tańsza, a władze PRL nie przywiązywały wagi do walorów
technicznych nowego samochodu. Chodziło o siłę propagandy, za sprawą nowego polskiego
auta. Trzeba także pamiętać o udziale w zakupie licencji "Wielkiego Brata" ze Wschodu.
Bez zgody ZSRR nie można było niczego zrealizować w naszym satelickim kraju.
Za wschodnią granicą w 1970 roku rozpoczęto produkcję Łady na podstawie licencji Fiata
124 – samochodu roku 1966. Radzieckie auto było bardzo podobne do pierwowzoru. Miało
nowocześniejsze podzespoły od naszego Fiata 125p i przede wszystkim, znacznie mniej
paliwożerne silniki. Włoski Fiat 125 nie był zupełnie nową konstrukcją, ale hybrydowym
połączeniem płyty podłogowej wydłużonego Fiata 1300/1500 ze środkową częścią (dach,
drzwi, progi, słupki) Fiata 124. Do tego dodano nowy tył i przód oraz nowe podzespoły
mechaniczne - w tym nowoczesny silnik. Produkcję Fiata 125 we Włoszech zakończono już
po niespełna pięciu latach - w 1972 roku, zastępując go Fiatem 132. U nas produkcja modelu
125p trwała do roku 1991 (od 1983 roku, pod nazwą FSO 1500).
Wiesław Gomułka, ówczesny premier Cyrankiewicz, całe
Biuro Polityczne i działacze partyjni nie zdawali sobie
sprawy, jak złe konsekwencje dla rozwoju polskiej
motoryzacji w późniejszych, kryzysowych latach będzie
mieć zakup przestarzałych silników i podzespołów z Fiata
1300/1500. Albo źle życzyli
swoim rodakom, albo
liczyli na to, że w
przyszłości "towarzysze" z
PZPR naprawią ich błędy.
Niestety, tak się nie stało. Wystarczy przypomnieć
Poloneza, który tylko tymczasowo miał wykorzystywać
przestarzałe podzespoły Fiata 125p.
(fot. Tomek Bednarz)
Polonez debiutował w roku 1978, przejmując podzespoły z "naszego" Fiata silniki, które
były stare już dekadę wcześniej i ewidentnie nie radziły sobie z nowym, ciężkim
"liftbackiem z Żerania". Zaraz potem przyszedł kryzys lat 80' i nowych licencji - tak
potrzebnych dla "Poldka" - już nigdy nie wprowadzono.
Posiłkowano się jedynie zakupami silników 2-litrowych - najpierw Fiata, potem Forda. Były
to śladowe ilości, przeznaczone głównie dla dygnitarzy partyjnych, a prosty lud musiał się
zadowolić przestarzałą techniką z lat 50', opakowaną w nadwozia lat 60' i 70'. Silniki z Fiata
125p wykorzystywano także w autach rolniczych - Tarpanach, co było dowodem faktycznej
mizerii polskiej motoryzacji.
Oto, jak tłumaczono konieczność ich stosowania: "Z powodu braku innych jednostek
napędowych, produkowanych przez krajowy przemysł motoryzacyjny, zmuszeni jesteśmy
stosować benzynowe silniki 1500 do czasu wprowadzenia innych rozwiązań. Na import
dewizowy nas nie stać".
2
(fot. Tomek Bednarz)
A mogło być zupełnie inaczej. Gdyby Polska kupiła licencję na nowoczesne i podatne na
modernizacje silniki 1.6 DOHC od Fiata 125, krajowa motoryzacja startowałaby ze znacznie
wyższego poziomu. Z czasem można by było wprowadzać nowoczesne systemy wtrysku
paliwa – także wielopunktowego oraz turbodoładowanie, a w głębokiej modernizacji, nawet
głowice 16-zaworowe. Wszystko byłoby produkowane w kraju. Moc seryjnego, krajowego
silnika 1.6 DOHC 16V TURBO MPI mogłaby dochodzić do 150 KM bez większego trudu.
Miło jest pofantazjować...
Zapewne także lepiej przedstawiałby się krajowy sport motorowy, wykorzystując silniki 1.6
DOHC w Fiacie 125p, a w późniejszym okresie - w rajdowych Polonezach. Wróćmy jeszcze
do wydarzeń z czasów PRL-u. Użytkownicy Polskich Fiatów i Polonezów zazwyczaj klęli
pod nosem na częste awarie i wysokie spalanie tak cennej, bo reglamentowanej etyliny.
Bardzo niska jakość wykonania samochodów z FSO w latach 80' - skutecznie odstraszała
klientów od tej marki w wolnej Polsce.
(fot. Tomek Bednarz)
"Kant", jak mówi się czasami na Fiata 125p, zagrał jedną z
głównych ról w filmie "Zmiennicy" Stanisława Barei.
Taksówka z numerem bocznym "13-13" przeszła do klasyki
polskiej kinematografii i motoryzacji. To jeden z
sympatyczniejszych
epizodów, związanych z
Polskim Fiatem. Były też
sukcesy sportowe, lecz o
nich - przy innej okazji.
Znając losy naszego Fiata 125p, spójrzmy przychylnym
okiem na ostatnie kolekcjonerskie egzemplarze tego auta.
To już historia motoryzacji i nasze dziedzictwo kultury materialnej. Sportowe egzemplarze
w kolorze "Yellow Bahama" i auta z wczesnych lat produkcji prezentują się naprawdę
okazale.
(fot. Tomek Bednarz)
Tomek Bednarz
(wp.pl)
2009-02-01
3
[ Pobierz całość w formacie PDF ]