Prentice Mulford - Niewyzyskane sily zycia, Prentice Mulford

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Autor: Prentice Mulford
Tytul: NIEWYZYSKANE SIŁY ŻYCIA
KOOPERATYWA MYŚLI
Zadaniem niniejszej książki jest wykazać, w jaki sposób możemy spotęgować
nasze siły wewnętrzne i wyzyskać je dla swego szczęścia i powodzenia.
Ewolucja sił tych może być znacznie przyspieszona przez współudział
innych, w tymże samym kierunku napiętych sił i pożądań.
Wszyscy w tej formie bytu potrzebujemy umocnienia przeciw złemu, które
prześladuje nas i ściga pod różnymi postaciami. Żyjemy wśród ludzi, którzy
nieświadomie rozpościerają dokoła siebie szkodliwe pierwiastki niedojrzałych
myśli - u których zazdrość, gniew, obmowa i zgryźliwość usposobienia
przeszły w zgubne nawyknienie. Jesteśmy zmuszeni zasiadać do stołu z
ludźmi źle usposobionymi do nas, cynicznymi i sarkastycznymi, wtedy gdy
najważniejszą rzeczą jest, zabierając się do posiłku, oswobodzić się od
wszelkich nieprzychylnych i rozstrojowych wpływów, albowiem ze strawą
pochłaniamy w siebie żywioły myśli naszych współbiesiadników. Bywamy
zmuszeni obcować codziennie z ludźmi, którzy wprowadzają pierwiastki
choroby do swoich ciał, myśląc ciągle o niej i marnują tym sposobem siły,
które obrócone ku pożądaniu zdrowia mogłyby im je sprowadzić. Z
konieczności często musimy przestawać z ludźmi smutnymi, zniechęconymi i
wahającymi się, ze skąpcami ograniczonymi i podlegającymi niższym
instynktom natury. Jesteśmy w ciągłych stosunkach z całą masą ludzkości,
która trwa w błędnym mniemaniu, że życie materialne, przejściowe,
śmiertelne jest jedyną formą bytu i w umyśle których nie powstało nawet
przypuszczenie, że życie, zdrowie i szczęście można utrwalić przez
świadomość prawa, które nas uczy i wykazuje, że ten stan ciała naszego jest
wytworem i wynikiem naszych myśli.
Jeżeli przestajesz z ludźmi o spaczonych pojęciach, wydających z siebie złe
myśli i nieżyczliwe uczucia, musisz w końcu odczuć ich szkodliwy wpływ, bez
względu na to, w czyją stronę są one skierowane; złość bowiem jest jakby
dymem zasłaniającym ci jasność oczu. Jeżeli zadajesz się z niedowiarkami,
wchłaniasz w siebie niedowiarstwo. Twoja siła i myśl zatrutą zostaje
pośledniejszymi żywiołami, bo przyswajamy sobie miazmaty niezdrowych i
błędnych myśli w ten sam sposób, jak bakcylusy tyfusu i malarii. Co więcej,
walczyć musimy ze złem nie tylko dotykalnym, ale i niewidzialnym, czyli z
potęgami Ciemności.
Każdy bowiem duch pospolity a zwyrodniały, posługujący się jakimś ciałem,
pociąga za sobą całe zastępy równie pospolitych i zwyrodniałych, a
bezcielesnych duchów. Im więcej zatem w tej sferze bytu jest ludzi
zaślepionych i złych, tym więcej niewidzialnych pierwiastków ciemności
gromadzą oni dokoła siebie, a skoncentrowanie się elementów szkodliwych
wyrządza ogółowi nieobliczalne szkody, opóźniając postęp ludzkości.
Wszystkie te ujemne wpływy, działając bezustannie w sposób tajemniczy a
przygnębiający, przeszkadzają nam w osiągnięciu pożądanego spokoju
umysłu, zdrowia ciała i elastyczności muskułów. Opóźniają urzeczywistnienie
trwałego a zdrowotnego stanu ducha, nie podlegającego okresom
melancholii i przygnębienia, które sprawia, że każda drobnostka potęguje się
w wyobraźni do rozmiarów klęski, a życie schodzi na przewidywaniu
nieszczęść, które się nigdy nie spełniają. Tamują też rozrost ducha, który
powinien przynosić ciągłe a stopniowe zwiększanie światła, jasność myśli,
powodzenie w każdym przedsięwzięciu i odrodzenie ciała, chroniące je od
fizycznego upadku i zaniku władz umysłowych. Duch bowiem powinien
bezustannie zmierzać do tego, aby osiągnąć tak nieograniczoną władzę nad
ciałem, żeby mu ta dała możność utrzymać je w stanie zupełnego zdrowia, i
posługiwać się nim tak długo, jak mu się podoba.
Duchowe i fizyczne władze, tak rasy całej, jak danej jednostki, nigdy nie
trwają na jednym punkcie. Coraz to nowe wynalazki posuwają pochód
ludzkości naprzód, wynajdując ulepszone metody zredukowania pracy i
wysiłków fizycznych. Coraz to nowe siły wchodzą w grę, a każda większa jest
od poprzedniej. Żagiel zastępuje wiosło; para zastępuje żagiel; elektryczne
motory, a po nich inne może jakieś niezbadane jeszcze siły, zajmą miejsce
pary. Ale największe źródło sił tkwi w samym człowieku. To źródło powinien
on sam odkryć, aby dojść do posiadania szczęścia, przechodzącego
rozmiarem swoim wszystko, o czym mógł zamarzyć, a którego wyniki
zmienią wszystkie istniejące potąd formy bytu i metody czynu. Ta przemiana
zaś musi się dokonać stopniowo i spokojnie, bo działanie wyższych potęg
jest zawsze pogodne i ciche, nie zaś burzliwe i rozgłośne. Punktem ich
wyjścia są zawsze źródła skromne i nieprzewidziane. Chrystus, który
przyniósł światu nieprzebrane skarby duchowego świata i siły, urodził się w
ubogiej betlejemskiej stajence.
Aby przyswoić sobie i poprzeć działanie tego światła i sił, potrzebujemy
wszyscy wzajemnej kooperacji i pomocy milczącej potęgi, jaką jest myśl.
Wszystkie umysły przesiąkłe prawdą i ożywione wspólnym a radosnym
dążeniem ku niej powinny kilka minut dziennie poświęcać wzmacnianiu jedne
drugich myślą, życzliwą a pomocną przeciw złemu, z którym każdy
pojedynczo i zbiorowo zmuszony jest walczyć. Wszyscy bowiem uznający
potrzebę praw wyższych i poddający się im ochotnie, potrzebujemy dobrej
woli naszych bliźnich i ich życzliwej modlitwy, aby pokrzepić nasze siły.
O ile to jest możliwe w zastosowaniu, myśli te powinny być wypromieniowane
przez wszystkich w jednej porze i w oznaczonej godzinie, przez co napięcie
ich zwiększa się potęgując ich skuteczność. Jeżeli możesz schronić się w
samotności na pięć - dziesięć minut, aby wysyłać myśl życzliwą i chętną w
pomoc tym wszystkim, którzy ci są sympatyczni i z którymi łączą cię wspólne
dążenia - tym lepiej; ale jeżeli okoliczności przeszkadzają ci w odosobnieniu
się zupełnym, to nawet podczas zajęć twych kieruj ku nim bodaj przelotnie
myśl pomocną, a ta nigdy nie pójdzie na marne. Jest to bowiem siła twórcza,
którą wyłaniasz z siebie, a która po drodze przyswaja sobie inne podobne
siły, służące do urzeczywistniania dobrych zamysłów.
Wysyłanie takich myśli o każdej porze jest obustronnie pożyteczne, bo dobro,
które wydajemy z siebie, zwraca się ku nam samym, wzmocnione dobrem
innych. Jest to pierwszy krok do nawiązania stosunków z duchami, które
krzepić, rozweselać i podtrzymywać będą naszego własnego ducha.
Każda myśl bowiem stanowi cząstkę naszej jaźni, a gdy ożywiona jest dobrą
wolą i życzliwością, napotyka i łączy się z prądem myśli równie dobrych i
życzliwych. Tym więc sposobem każde poszczególne usiłowania zmuszają
do wytworzenia niewidzialnej, milczącej siły w naturze, stanowiącej łącznik
pomiędzy wszystkimi ludźmi ożywionymi jednym duchem. Łącznik ten zaś
jest o wiele ściślejszy od materialnego. Myśl bowiem poparta i wzmocniona
drugimi myślami jest ową żywą siłą, która z czasem wcieli się i urzeczywistni
w fakcie materialnym a dla nas pomyślnym.
Ta sama siła zapoznana i niezbadana działa na nas ujemnie; będąc bowiem
otoczeni pierwiastkami złych i niedojrzałych myśli wchłaniamy je w siebie,
współdziałając im bezwiednie; bo myśl nie jest czymś, co idzie w
zapomnienie i zapada w nicość. Ona żyje i rozpromienia się w
nieskończoność; a im więcej dobrego zbiera i przyswaja sobie po drodze,
tym większą ma siłę żywotną. Gdybyśmy choć raz dziennie, z całym
skupieniem i natężeniem woli powtarzali: "Niechaj Najwyższy Duch Boży
błogosławi wszystkim ludziom na świecie", przekonalibyśmy się przy
zsumowaniu wszystkich czynów naszego życia, że chwila poświęcona takiej
prośbie byłaby ze wszystkich najkorzystniejsza. Siła bowiem, którą
wypromieniowaliśmy z siebie wraz z tą myślą, była może promieniem
przenikającym otaczające nas ciemności umysłów i idącym na spotkanie
światła z góry, bo każda myśl dobra przynosi w zamian spotęgowane dobro.
Niektórzy z was, choć żyjący w rodzinnym otoczeniu, są samotni, bo nikt was
nie odczuwa i nie rozumie. Uchodzicie za dziwaków i wizjonerów; toteż
zamykacie myśli wasze w sobie, spotykając się ze swoim otoczeniem tylko
na gruncie codziennego życia. Jesteście obcy wśród swoich, jakbyście
wzajemnie nie rozumieli mowy swojej. To pochodzi stąd, że związki
pokrewieństwa nie są tym, za co je bierzemy. Ci tylko są twoimi krewnymi,
którzy są z tobą pokrewni duchem, a ci są może na drugiej półkuli ziemskiej i
może nigdy nie spotkasz się z nimi na tym zakresie istnienia. Obcujesz
jednak z nimi bezwiednie w sferze duchowej. Masz wielu przyjaciół bliskich i
dalekich, których nigdy nie widziałeś, a ich myśl przyczynia zdrowia twemu
ciału i siły duchowi.
Zupełne odosobnienie i odcięcie od ludzi pokrewnych nam duchem jest
szkodliwe, bo tym samym ducha naszego skazujemy na głód i osłabienie,
wynikające z braku odpowiedniego posiłku. Dzieci wychowywane wśród
starszych, starzeją się przedwcześnie. Pospolity, nieokrzesany człowiek,
nawykły do podrzędnych rozkoszy i używania, straciłby niechybnie humor i
apetyt, gdyby mu kazano obcować z samymi filozofami.
Każdy bowiem potrzebuje podniety i odpowiednich dla siebie żywiołów myśli.
Przez kooperację w sprawie danego przedsiębiorstwa ludzie błędnie dotąd
rozumieją sprowadzenie wielu ciał ludzkich razem do danego miejsca, gdy
tylko współdziałanie niewidzialnego żywiołu zgodnych myśli ma dodatnie
znaczenie, tak w polityce, religii, jak i w przemyśle.
Jeżeli codziennie bodaj na chwilę wysyłać będziesz myśl przychylną ku
wszystkim, czy to przyjaciołom, czy wrogom, przez to samo przyciągać
będziesz do siebie żywioły odpowiednio przychylne. Jeżeli pożądać będziesz
zawsze usilnie tego, co jest najlepsze i najdoskonalsze zarówno dla siebie,
jak i dla wszystkich, będziesz skupiał niewidzialne a twórcze żywioły
dobrego, stanowiące niejako budowlany materiał pod gmach twego zamysłu.
Ludzkość bowiem, połączona duchem, tworzy jedną nierozerwalną całość, a
[ Pobierz całość w formacie PDF ]