Prentice Mulford Przeciw Śmierci(1), ►⚕EZOTERYKA,samouzdrawianie, psychologia⚕

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Prentice MulfordPRZECIW �MIERCINIEKT�RE PRAWA SI�Y I PI�KNO�CIMy�li nasze tworz� nasze oblicze i nadaj� mu w�a�ciwe indywidualne pi�tno. Nasze my�li okre�laj� ruch, postaw� i kszta�t ca�ego cia�a.Prawa pi�kno�ci i zupe�nego zdrowia s� te same. Zale�� one ca�kowicie od stanu uczucia, lub te�, m�wi�c innymi s�owami, od w�a�ciwo�ci tych my�li, kt�re najcz�ciej biegn� od nas ku innym i od innych ku nam.Brzydota w wyrazie twarzy, czy to osoby starej, czy m�odej, pochodzi zawsze z nie�wiadomego przekroczenia jakiego� prawa. Ka�dy znak zniszczenia w ludzkim ciele, ka�da forma jego s�abo�ci, wszystko wreszcie, co tylko robi cz�owieka wstr�tnym, ma swoj� przyczyn� w dominuj�cym nastroju jego uczucia. Natura obdarzy�a nas czym�, co nazywamy instynktem, a co ja nazwa�bym raczej wy�szym rozs�dkiem, poniewa� odsuwaj�c si� ze wstr�tem od wszystkiego, co jest brzydkie i zdeformowane, co nosi na sobie znamiona upadku, pos�ugujemy si� czym� subtelniejszym i doskonalszym, ani�eli instynkt. Wrodzony pop�d ludzkiej natury ka�e nam unika� niedoskona�o�ci i szuka� chocia�by wzgl�dnie doskona�ego. Nasz wy�szy rozs�dek ma zupe�n� racj�, gdy czuje wstr�t do zmarszczek i u�omno�ci, tak samo jak do brudnej i porwanej odzie�y! Cia�o jest �yw� odzie�� i jednocze�nie narz�dziem ducha. Pokoleniom przed nami wpajano od dzieci�stwa, �e jest to nieuniknion� konieczno�ci�, �e jest to prawem, ugruntowanym w niezmiennym porz�dku natury, aby cia�o nasze po pewnym okre�lonym czasie przekwit�o, sta�o si� bezpowabne i aby umys� r�wnie� z biegiem czasu wygas�, odmawiaj�c pos�usze�stwa. M�wiono nam, �e duch nie ma mocy sprzeciwi� si� temu i odrodzi� cia�a, za pomoc� swych wewn�trznych si� przekszta�ci� je na nowo, ku nowemu �yciu! Lecz w nieuniknionym biegu natury nie le�y wcale, by cia�o ludzkie przepada�o, jak przepada dotychczas, podobnie jak w biegu natury nie le�y, aby ludzie je�dzili dyli�ansem, jak przed sze��dziesi�ciu laty, a nie automobilem, jak dzisiaj, lub te�, aby wiadomo�ci posy�ano przez go�c�w, a nie przez iskry elektryczne.Twierdzi�, co le�y w zakresie praw natury, a co nie - by�oby tylko arogancj� ciemnej nie�wiadomo�ci. Jest to najfatalniejszy b��d, gdy na kawal�tko przesz�o�ci, kt�re le�y poza nami, spogl�damy jako na niezawodny drogowskaz tego, co stanie si� kiedykolwiek w wieczno�ci. Je�eli nasza planeta by�a niegdy� tym, czego naucza geologia - mianowicie faluj�c� mas� dzikich, bardziej nieokie�zanych i brutalniejszych si�; je�eli r�wnie� formy ro�linnego, zwierz�cego, a p�niej ludzkiego �ycia by�y ordynarniejsze, pospolitsze - to czy� nie jest to znak, nadzieja, dow�d wi�kszego wysubtelnienia, ku kt�remu pod��amy - nie - w kt�re wst�pujemy teraz, w tej, jak r�wnie� w ka�dej godzinie! I czy� wysubtelnienie nie oznacza spot�gowania mocy, tej samej, kt�ra pot�guje si�� �elaza w stali? I czy� najwy�sze, prawie nieznane dot�d si�y, nie powinny rozwin�� si� jeszcze w cz�owieku, w tej najsubtelniejszej organicznej ca�o�ci, jak� znamy?Wewn�trznie, potajemnie pyta si� tysi�ce my�l�cych ludzi wszystkich kraj�w: "Dlaczego musimy marnie� i traci� wszystko najlepsze, co �yciu nadaje warto�� i to w�a�nie wtedy, gdy�my ju� zdobyli to do�wiadczenie i m�dro��, kt�ra jest najodpowiedniejsza dla �ycia! Pocz�tek lata - lecz patrz: oto dni ju� s� kr�tsze!"Wo�anie wielu bywa na pocz�tku zawsze szeptem. Modlitwa - �yczenie - pro�ba mas bywa zawsze najpierw tajemnym b�aganiem. Pierwszy nie odwa�y si� nawet pobiec do s�siada, obawiaj�c si� �mieszno�ci. Lecz jedna rzecz g��boko tkwi w do�wiadczeniu: ka�de pragnienie, pomy�lane czy wyrzeczone, przybli�a ku nam to, czego�my ��dali, stosownie do intensywno�ci pragnienia oraz rosn�cej liczby pragn�cych. Kieruj� oni duchowe funkcje na okre�lone tory. W ten spos�b zaczyna si� rusza� ta milcz�ca si�a woli, kt�ra aczkolwiek nie uznawana przez szkoln� m�dro��, nadaje pragnieniom posta� i kszta�t. Miliony ludzi t�skni�o po cichu do lepszych i szybszych �rodk�w komunikacji - i oto ujarzmiono par� i elektryczno��. Wkr�tce inne pytanie, inna zachcianka za��da spe�nienia - pytanie wewn�trzne, zachcianka wewn�trzna - a w tych pierwszych pr�bach zbli�enia pragnie�, kt�re s� jakby wizjami, do rzeczywisto�ci, b�d� niew�tpliwie b��dy, bezdro�a, bezwyj�cia, jak na pocz�tku naszych zdobyczy technicznych by�y spotkania poci�g�w, eksplozje kot��w itd.Wiek nasz jest dwojakiego rodzaju. - Wiek naszego cia�a i naszego ducha. Duch ten przez miliony lat wskro� niezliczone cia�a i formy bytu dojrza� do swego dzisiejszego stopnia �wiadomo�ci i zu�y� wiele m�odych cia�, jakoby ubra�. A to, co nazywamy "�mierci�" jest tylko brakiem uzdolnienia do utrzymania naszej cielesnej odzie�y na zawsze, do odradzania naszego cia�a za pomoc� �yciotw�rczych pierwiastk�w ci�gle na powr�t. Im starszy, im dojrzalszy duch, tym zdolniejszy jest do opanowania cia�a, do jego przemiany pod�ug swojej woli. T� duchow� si�� po�ytkujemy w ten spos�b, aby�my si� stali pi�kni, zdrowi i silni, godni mi�o�ci. Bo przez t� sam� si�� mo�na zrobi� si� nie�wiadomie r�wnie� obrzyd�ym, chorym, s�abym, wstr�tnym - przynajmniej podczas tej jednej egzystencji, je�eli bowiem rozw�j d��y do uszlachetnienia i udoskonalenia, wszystko musi kiedy� rozp�yn�� si� w wy�sze formy.T� magiczn� si�� s� nasze my�li. Chocia� dla oka s� one rzeczywiste, jak kwiat, drzewo lub owoc.My�li pr꿹 bezustannie nasze mi�nie w rytm gestu, kt�ry z istoty charakteru wyp�ywa. Cz�owiek zdecydowany stawia kroki inaczej, ni� wahaj�cy si�. Niezdecydowany ma oci�gaj�ce gesty, postaw�, spos�b m�wienia i ruchy cia�a, kt�re w ko�cu czyni� go niezgrabnym, niezr�cznym i nieudolnym. Cz�onki cia�a s� jakoby litery listu, kt�ry, pisany po�piesznie w pewnym nastroju, wykazuje pismo bez�adne i pe�ne b��d�w, podczas gdy usposobienie zr�wnowa�one - the serene mood - tworzy pi�knie zaokr�glone zdania, tudzie� harmonijne pismo.Ka�dego dnia stylizujemy si� w jak�� now� faz� bytu, wmy�lamy si� w jaki� inny, urojony charakter, a ta dominuj�ca rola, kt�r� najcz�ciej gramy, udziela si� twarzy, jako masce tej roli - panuj�cej linii.Kto wi�ksz� cz�� swego �ycia zawodowo si� skar�y, zawsze jest w z�ym humorze i, op�akuj�c samego siebie, �wi�ci prawdziwe orgie niezadowolenia, ten zatruwa sobie krew, rujnuje rysy twarzy i niszczy bezpowrotnie sw� p�e�, wytarzaj�c w niewidocznym laboratorium ducha niewidoczny truj�cy bodziec - my�l, kt�ra oddana dzia�aniu, tj. pomy�lana, przyci�ga z otoczenia, wed�ug nieuniknionego prawa, my�li podobne sobie. Odda� si� we w�adz� rozdra�nionemu, bezradnemu nastrojowi, znaczy to samo, co otworzy� na o�cie� drzwi dla my�lowych fluid�w ka�dego rozdra�nionego, bezradnego cz�owieka - znaczy to samo, co na�adowa� sw�j wielki magnes - swego ducha - szkodliwymi, przeciwnymi pr�dami i po��czy� bateri� my�low� ze wszystkimi pr�dami tego samego gatunku! Kto my�li o z�odziejstwie lub morderstwie, wchodzi przez t� my�l w duchowy stosunek z ka�dym morderc� i z�odziejem na ca�ej ziemi!Z�e trawienie nier�wnie w mniejszym stopniu zale�y od samego po�ywienia, ni� nastroju, w kt�rym przyjmujemy zazwyczaj pokarmy. Najzdrowszy chleb spo�ywany w goryczy dzia�a na krew jak trucizna. Kiedy wszyscy siedz� w milczeniu za sto�em rodzinnym z t� zrezygnoc s�dzia mo�e mie� przy studiowaniu sprawy zaciewan� i wymuszon� min�, kt�ra zdaje si� m�wi�: "aha... i to trzeba jeszcze znie��", a pan domu zagrzebuje si� ca�y w k�opoty swego interesu lub w gazet�, po�ykaj�c wszystkie morderstwa, samob�jstwa, skandale, kt�re zdarzy�y si� w ci�gu ostatnich 24 godzin, kiedy pani domu, niech�tna, piastuje w sobie wszystkie swe gospodarskie umartwienia - w�wczas zjawia si� przy stole, wraz z potrawami, elemet troski, smutku i chorobliwo�ci w ka�dym organizmie, objawiaj�c si� jako rodzaj niestrawno�ci przy ca�ym stole, od jednego ko�ca do drugiego, bez luk, we wdzi�cznej ci�g�o�ci!Je�eli panuj�cym wyrazem twarzy jest grymas, w�wczas grymasy robi� r�wnie� my�li, znajduj�ce si� poza tym czo�em. Gdy k�ty ust s� wyci�gni�te na d�, w�wczas i my�li, kt�re te usta tworz� i nad nimi panuj�, s� m�tne i zale�ne. Twarz jest najjawniejszym znakiem uduchowienia, dlatego nic nie ma wi�kszej warto�ci ponad pierwsze wra�enie.Nastr�j po�piechu, kt�ry powstaje ze z�ego przyzwyczajenia wyprzedzania my�lami cia�a, zgina ramiona naprz�d. Cz�owiek dostojny, kt�ry nad sob� panuje, nie �pieszy si� nigdy. Koncentruje on swoj� wol�, swoj� si��, sw�j rozum na ten jedyny cel, ku kt�remu jego cia�o, jego duchowe narz�dzie, w tym jednym momencie zmierza, w ten spos�b przywyka panowa� nad sob�, nabiera gracji w ka�dym ge�cie, gdy� jego duch jest w absolutnym i niepodzielnym posiadaniu cia�a i cz�onk�w, a nie w oddali, gdzie� na bezdro�ach, �piesz�cy bez wytchnienia, pe�en troski o dalekie rzeczy, kt�re sta� si� maj� dopiero po up�ywie godzin i dni.Kto uk�ada plan jakiego� interesu, przedsi�wzi�cia, wynalazku, tworzy z niewidzialnych element�w co�, co jest tak rzeczywiste, jak jakakolwiek b�d� maszyna z �elaza i drzewa. Plan ten, to przedsi�wzi�cie, przyci�ga zn�w dla swego urzeczywistnienia niewidoczne si�y, kt�re sprowadzaj� w ko�cu materializacj� tego przedsi�wzi�cia w �wiecie zjawisk. Kto za� na odwr�t - obawia si� nieszcz�cia, �yje w ci�g�ym strachu przed jakim� z�em, oczekuje niepowodzenia, ten tworzy pewnego rodzaju my�lowego upiora, milcz�c� si��, kt�ra na podstawie tego samego prawa zbiera dooko�a siebie szkodliwe i niszcz�ce pierwiastki.Powodzenie i niepowodzenie opiera si� na jednym prawie, kt�re mo�e s�u�y� zar�wno jednemu, jak i drugiemu, zupe�nie jak rami� cz�owieka, kt�re ratuje z topieli, lub te� zabija uderzeniem sztyletu.My�l�c, budujemy z niewidocznego materia�u co�, co si�y do siebie przyci�ga - dla naszej pomocy lub szkody, stosownie do charakteru my�li, kt�re�my wys�ali. Kto liczy na to, �e si� zestarzeje, kto nosi zawsze w duchu sw�j obraz, swoj� konstrukcj� jako zgrzybia�ego starca, ten podlegnie staro�ci.Lecz ten, kto potrafi nakre�li� jako plan samego siebie - obraz my�lowy pe�en m�odo�ci, si�y i... [ Pobierz całość w formacie PDF ]