Pro Fide Rege et Lege 02, Pro Fide et Lege

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Polskie insygnia koronacyjne
,
regalia królów polskich
– oznaki władzy, godności i stanu kró-
lewskiego królów polskich używane podczas ceremonii koronacyjnych. Były nimi: korona, jabłko,
berło, miecz.
Karol Maurras
„Państwo bez króla, to państwo bez honoru, stabilizacji, siły i chwały”
Spis treści
Andrzej Kaśmirowski – Odzyskanie niepodległości
Adam Gwiazda – Gwarancje dla dobrobytu
Tomasz G. – Czy koniec ery projektorów?
Artur Górski – Moja polemika z Majakowskim
Artur Górski – Monarchia – Republika
3
4
7
9
10
Adres do korespondencji:
e-mail:
Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, ul. Żubrowa 7, 01-978 Warszawa
Konto bankowe:
Klub Zachowawczo-Monarchistyczny: 77-1240-1066-1111-0000-0006-1131
Opracowanie elektroniczne: Portal Młodzieży Prawicowej - www.xportal.pl (31 XII 2008 r.)
Pro Fide Rege et Lege
Numer 2 AD 1988
Strona 2
Odzyskanie niepodległości
Andrzej Kaśmirowski
września 1917 roku
dekretem cesarzy
Niemiec i Austrii
powołana została do życia
Rada Regencyjna jako najwyż-
sza władza państwowa na tere-
nie Królestwa Polskiego. Miała
ona działać tymczasowo, do
czasu objęcia jej przez króla
lub regenta. Władzę ustawo-
dawczą pełniła przy udziale
Rady Stanu, zaś wykonawczą
przez Radę Ministrów. W skład
Rady wchodziły trzy szeroko
znane osobistości: arcybiskup
Aleksander Kakowski, książę
Zdzisław Lubomirski i hrabia
Józef Ostrowski. Rada otrzy-
mała na wpół suwerenny status,
choć nie określano szczegóło-
wo jej uprawnień wykonaw-
czych.
żył do reorganizacji i poloniza-
cji wszelkich dziedzin życia
publicznego i do położenia
podwalin polskiej państwowo-
ści. Zarówno samo jego istnie-
nie, jak patriotyzm i wysiłki or-
ganizacyjne były ponad wszel-
ką wątpliwość cenne.
Po sierpniu 1918 roku stało
się oczywiste, że Niemcy i Au-
stria poniosą klęskę. We wrze-
śniu Hindenburg i Luddendorff
poinformowali cesarza, że mili-
tarnie nie można wygrać woj-
ny. Zbliżające się załamanie
państw centralnych oznaczało
dla Rady Regencyjnej okazję
do spotęgowania aspiracji w
kierunku rozszerzenia swych
wpływów na wszystkie ziemie
byłego Królestwa Polskiego. W
szeroko rozpowszechnionym
manifeście z 7 października
1918 roku dała ona wyraz woli
narodu uzyskania pełnej nie-
podległości, odzyskania ziem
utraconych wskutek rozbiorów
i posiadania swobodnego do-
stępu do morza. Manifest ogła-
szał również rozpoczęcie przy-
gotowań do wyborów do Sej-
mu, który objąłby w pełni su-
werenną władzę.
Pomimo wysiłków i kwalifi-
kacji działających w niej ludzi
Rada nie cieszyła się popular-
nością w wielu kręgach,
zwłaszcza wśród socjalistów,
którzy myśleli raczej o jej oba-
leniu. Ich wrogiego nastawie-
nia nie zmniejszyło nawet mia-
nowanie Piłsudskiego – inter-
nowanego w Magdeburgu –
ministrem obrony. Przeciwnie,
7 listopada socjaliści i inne
ugrupowania lewicowe niespo-
dziewanie utworzyli samo-
zwańczy Tymczasowy Rząd
Ludowy w Lublinie, rzucając
wyzwanie Radzie i stwarzając
sytuację grożącą wojną domo-
wą. Mimo tych rozdźwięków
społecznych Rada Regencyjna
miała niezmiennie największe
wpływy w Wielkopolsce.
Zamieszanie, które wówczas
nastąpiło, trwało zaledwie kilka
dni. 10 listopada, w przeddzień
podpisania zawieszenia broni,
owiany legendą Piłsudski zo-
stał zwolniony z internowania.
Skłonił on rząd lubelski do roz-
wiązania, zaś Rada Regencyj-
na, która dała podwaliny pań-
stwowości polskiej, przekazała
mu wszelkie uprawnienia.
Pierwszy legalny rząd polski
zakończył swoją działalność.
7 grudnia Rada Regencyjna
powołała gabinet, któremu
przewodniczył wybitny histo-
ryk Jan Kucharzewski. Chociaż
ów rząd był zależny od guber-
natora niemieckiego, gen. Bes-
selera, a poprzez niego od Ber-
lina, udało mu się rozwinąć
szeroką działalność w dziedzi-
nie oświaty publicznej, spra-
wiedliwości, finansów i spraw
społecznych. Od początku dą-
Cytat
Hieronim hr. Tarnowski
(„Dziesięciolecie niepodległości”, Warszawa 1929)
„Religia nie może być czymś od święta, musi stać się busolą na co dzień, winna być pojęta jako czynnik,
który życie świata całego, pojętego nie atomistycznie, lecz organicznie, jako całość społeczności ludz-
kich, ma przenikać i nim kierować… Nauka katolicka stała się wytyczną życia Narodu i Państwa Polskie-
go. Dzisiejsze stanowisko prawne Kościoła katolickiego, dające Mu jedynie możliwość rządzenia się wła-
snymi prawami, jest niewystarczające. Religia katolicka musi być uznana za panującą w Państwie Pol-
skim”.
Pro Fide Rege et Lege
Numer 2 AD 1988
Strona 3
12
Gwarancje dla dobrobytu
Adam Gwiazda
az zrodzona żądza no-
wości, która już od
dawna wstrząsa społe-
czeństwami, musiała w końcu
swą chęć zmian przenieść z
dziedziny polityki na sąsiednie
pole gospodarstwa społeczne-
go”.
ności człowieka – w sferze pra-
wa. Prawo jest – wg Fryderyka
Bastiata – zorganizowaną spra-
wiedliwością, jest „stosowa-
niem wspólnej siły w zastęp-
stwie sił indywidualnych”
w obronie trzech filarów wol-
ności stanowiących fundament
zdrowego społeczeństwa. Te
trzy filary to: prawo do życia,
wolnego działania na rzecz za-
pewnienia sobie godziwego
bytu oraz prawo do własności.
Prawa te są naturalne, a więc
przyrodzone każdemu człowie-
kowi i może on z nich korzy-
stać, pod warunkiem jednakże,
iż nie będzie to godzić w takie
same prawa innych ludzi. Lu-
dzie zorganizowani w społe-
czeństwo przekazują swoje
kompetencje dotyczące użycia
siły w obronie swoich praw
państwu. W tym sensie prawo
jest sprawiedliwością zinstytu-
cjonalizowaną.
Uderzenie w prawo było
więc ciosem w podstawy cywi-
lizacji, a było możliwe dzięki
upowszechnieniu się wśród de-
mokratycznej góry, wśród try-
bunów ludowych oraz pupili
tłumu idei pozytywizmu praw-
nego, jak nazywa ją Mirosław
Dzielski w eseju o kulturze po-
litycznej. Wedle tej doktryny
prawo leży w całości w gestii
rządzącego (władcy lub więk-
szości), jest zależne od jego
ustanowienia i może być mo-
dyfikowane w dowolny sposób.
Nie istnieją żadne reguły, żadne
kardynalne zasady, które nigdy
się nie dezaktualizują. Skoro
wszystko się zmienia i idzie
z postępem, to prawo i moral-
ność również. W demokracjach
czynnikiem zmian była wola
ludu wyartykułowana przez
większość wyłonioną w taki
bądź inny sposób. W okresie
większego ożywienia swobód,
np. w czasie Rewolucji Francu-
skiej, wola owa przejawiała się
bardzo konkretnie, chociażby
w postaci samowolnego wy-
znaczania cen na różne towary
przez motłoch uliczny. W za-
chodnich demokracjach parla-
mentarnych zmiany zachodziły
stopniowo – istniała potrzeba
upowszechnienia haseł postępu
w konserwatywnym z natury
społeczeństwie, ale efekt osta-
teczny był podobny: uderzono
w zasadę wolnego kontraktu,
dziedziczenia, swobodnego
dysponowania własnością. W
ten sposób stało się możliwe
poważne naruszenie głównych
zasad cywilizacji łacińskiej.
Naturalną koleją w rękach
rządu znalazły się – po części
lub w całości – liczne dziedzi-
ny życia, w których do tej pory
skutecznie dawało sobie radę
samo społeczeństwo zorganizo-
wane na zasadzie swobodnych
umów. Oczywiste jest, że skoro
rząd i administracja zaczęły ob-
sługiwać lecznictwo i szkolnic-
two, filantropię (nazywaną
„opieką społeczną”) i prze-
mysł, handel oraz rolnictwo,
w zasięgu ich możliwości zna-
lazło się dysponowanie docho-
dem narodowym (tzn. groma-
dzenie i ponowny jego
podział). Zgubne tego skutki
możemy obserwować dziś w
dowolnym kraju Zachodu. Pań-
stwo, mówiąc „każdemu we-
Tak pisał Ojciec Święty
Leon XIII w swojej encyklice
o kwestii robotniczej „Rerum
Novarum”. Jego bardzo trafne
spostrzeżenie opisuje pewien
charakterystyczny dla XIX
wieku proces zmiany ustrojo-
wej, tzn. rewolucyjne bądź
stopniowe wprowadzenie de-
mokracji w miejsce Monarchii,
które dokonując się pociągało
za sobą szereg zmian w róż-
nych sferach: kulturze, gospo-
darce i świadomości społecz-
nej.
Celem niniejszego artykułu
jest odszukanie przyczyn wy-
stąpienia owych zmian w go-
spodarce i znalezienie odpo-
wiedniego zabezpieczenia in-
stytucjonalnego dla właściwe-
go jej funkcjonowania.
Socjalistyczne koncepcje
w ekonomii pojawiły się na
szeroką skalę mniej więcej
w tym samym okresie, co kon-
cepcje
contract social
w polity-
ce, i z pewnością są one ze
sobą powiązane. Śmiem twier-
dzić, iż demokracja zawsze
prowadzi do urzeczywistnienia
gospodarki socjalistycznej, w
mniejszym lub większym stop-
niu. Początków nieuniknionej
ewolucji od demokracji do so-
cjalizmu należy szukać w sfe-
rze, która do tej pory skutecz-
nie chroniła podstawowe wol-
Pro Fide Rege et Lege
Numer 2 AD 1988
Strona 4
R
dług potrzeb”, dało sygnał do
walki. Walka ta toczy się o par-
tycypowanie w zyskach płyną-
cych z podziału dochodu naro-
dowego. Różne grupy, w tym
i najsilniejsza – tzw. robotnicy
wielkoprzemysłowi, toczą mię-
dzy sobą prawdziwą wojnę (jej
atrybuty opisuje Desmond
Morris) o to, aby także im do-
stało się coś z tego, co hojną
ręką rozdaje państwo. Źródłami
bogactwa przestały być praca,
oszczędność, inwestycje. Stała
się nim państwowa kiesa –
– urzędnicza łaska. Jasne jest,
że pieniądze na to nie biorą się
znikąd; aby obdarzyć wspania-
łomyślnie jedną z grup, rząd
musi odebrać innym ich wła-
sność. Bastiat nazywa to legal-
ną grabieżą i podaje jej różno-
rakie postaci. Mamy więc cła
protekcyjne, gwarancje zatrud-
nienia, zasiłki, subwencje, po-
datki progresywne. Prawdziwe
curiosum horrendum
to system
podatkowy Francji. 30% podat-
ku dochodowego płaci 1% oby-
wateli, natomiast 40% obywa-
teli nie płaci zupełnie nic. Jest
to doskonałym odzwierciedle-
niem stosunków demokratycz-
nych: uboga większość przy
pomocy uchwał parlamentu
zmusza bogatą mniejszość do
płacenia na swoja korzyść, nie
zważając na to, iż uderzają w
podstawę dobrobytu.
Skoro zlokalizowaliśmy już
przyczynę usterek, należy zająć
się poszukiwaniem rozwiązań
mogących gwarantować stabil-
ny rozwój społeczeństwa.
Pierwszy postulat narzuca się
sam: skoro do kryzysu prawa
doprowadziło praktyczne za-
stosowanie pewnej filozofii
prawnej, to znaczy, że jest ona
niewłaściwa i należy ją zmie-
nić. Oto pierwszy wniosek, ale
jak uczy historia, niewystarcza-
jący. Najważniejsze jest insty-
tucjonalne zabezpieczenie sys-
temu wartości, na którym opie-
ra się trwała budowla „społecz-
nego gospodarstwa”. Tu jest
pies pogrzebany, jak mawiają
Niemcy. Jakie powinny być
prawa, wiemy od czasów Moj-
żesza. Teraz należy je zabez-
pieczyć przed powtórzeniem
się opisanych tu zgubnych
zmian.
Pewnym rozwiązaniem mo-
że być wprowadzenie dyktatury
o charakterze liberalnym, jak
np. rządy gen. Pinocheta w
Chile. Plusy tego systemu są
duże: zlikwidowany zostaje
cały system parlamentarny, a
tym samym uniemożliwione
jest toczenie walk o pieniądze
innych w sposób legalny, przy
pomocy prawa. Prawo wraca
więc na swoje miejsce i jest
stróżem dla ludzi chcących się
bogacić, a nie narzędziem w
ich rękach. Poważne są jednak
i minusy tego systemu: stan
wyjątkowy, rządy oparte na
przymusie ekonomicznym
mogą sprawdzić się tylko na
krótką metę, krótką wobec hi-
storii, a więc kilkanaście czy
kilkadziesiąt lat. Taki stan z
wielu powodów przypomina
życie w gorączce, co czasem
dla organizmu bywa niezbędne,
ale zwykle powoduje trwałe
uszkodzenia. Niebezpieczeń-
stwo grozi także z innych stron:
dyktatury mogą w każdej chwi-
li zostać obalone przez rewolu-
cje. Ci, którzy w systemie so-
cjalistyczno-demokratycznym
czerpaliby większe profity, go-
towi są na każdą chwilę. Rewo-
lucja może powieść się tym
bardziej, że władza nie ma cha-
rakteru sakralnego, jest tylko
samym mechanizmem: samym
regnum
bez chroniącego je
sa-
cerdotium
. Dyktator jeśli nie
jest dość silny, może zostać
obalony bądź zmieniony,
o czym świadczą liczne przy-
kłady z Ameryki, bądź co bądź
„Łacińskiej”.
Zreasumujmy: potrzebna
jest władza, która zapewni nie-
naruszalność Rządów Prawa,
która jednocześnie będzie sza-
nowana, trwała i silna. Syste-
mem spełniającym wszystkie te
warunki jest tradycyjna dla cy-
wilizacji łacińskiej Monarchia.
Prawo gwarantowane jest
w sposób doskonały przez oso-
bę panującego, jego autorytet
wypływający z sacrum władzy,
ze sfery transcendencji oraz
przez dynastię tego władcy.
Monarcha, tak jak właściciel
firmy, zostawia ją w spadku
swoim dzieciom. Własność ro-
dziny królewskiej jest widocz-
nym symbolem i gwarancją po-
wszechnego prawa własności,
tym bardziej że w nowoczesnej
gospodarce podstawą wzrostu
są właśnie przedsiębiorstwa ro-
dzinne. Interes dynastyczny
wymusza zatem tworzenie, za-
chowywanie i obronę takich
praw, które w optymalny spo-
sób kierują wysiłkami jedno-
stek dla osiągnięcia powszech-
nego bogactwa. Bogactwo oby-
wateli jest bogactwem kraju,
a więc i moich następców –
– kalkuluje z wyrachowaniem
Król, choćby był i najwięk-
szym egoistą. Oczywiście
może się zdarzyć król-idiota,
lub król-poeta, który nie pojmie
interesu dynastii, ale zazwyczaj
jest on niechlubnym wyjąt-
kiem, podczas gdy w demokra-
cji idioci i poeci trzęsą pań-
Pro Fide Rege et Lege
Numer 2 AD 1988
Strona 5
[ Pobierz całość w formacie PDF ]