Proof.Of.Life.2000.AC3.DVDRip.XviD.iNT-PFa.cd1, ! Russell Crowe

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
00:00:51:Sprawozdanie z negocjacji okupu|za Pierre'a Lenoira.00:00:56:Miejsce: Czeczenia,|wynik: pozytywny.00:00:59:Wynajšł nas|ubezpieczyciel porwanego.00:01:05:Pana Lenoira uprowadziła|21 stycznia...00:01:09:Czeczeńska Milicja Narodowa.00:01:13:Żšdali|pięciu mln dolarów.00:01:19:Bezporednie negocjacje...00:01:22:wykluczyli|pilnujšcy mnie Rosjanie.00:01:29:Po 36 dniach|stargowałem się do 750 tysięcy.00:01:33:DOWÓD ŻYClA00:01:35:Ostateczny dowód życia|uzyskałem 27 lutego.00:01:44:Następnego ranka|usłyszałem od Rosjan...00:01:47:że nie dostarczę okupu|osobicie.00:01:54:Straciłem nadzieję,|że przekażš okup...00:01:57:i odzyskajš zakładnika.00:02:01:Powiedz pułkownikowi. . .00:02:04:że jeli spaprze robotę. . .00:02:07:ja będę najmniejszym|z jego problemów.00:02:09:Rozumiem00:02:15:Porywaczom się pieszyło,|nie mogłem się dodzwonić do firmy. . .00:02:18:a Rosjanie upierali się. . .00:02:23:że tylko oni|mogš dostarczyć okup...00:02:27:więc uznałem, że muszę...00:02:30:dać Rosjanom to, czego chcš.00:02:41:Majšc w ręce okup...00:02:43:skontaktowałem się z Czeczeńcami.00:02:46:Wyznaczyli spotkanie|w innym miejscu.00:02:50:Komunikacja była tam kiepska.00:02:53:Jed!00:02:54:Radziłem sobie, jak mogłem.00:02:58:Ci porywacze mieli na sumieniu...00:03:00:co najmniej 12 porwań.00:03:03:To dowiadczeni partyzanci.00:03:06:Dobrze uzbrojeni, mobilni|i nieprzewidywalni.00:03:12:Pan Lenoir|był w znakomitym stanie...00:03:15:jak na tę sytuację.00:03:24:Rosjanie mogš zaraz przyjć.00:03:28:Po przeliczeniu okupu...00:03:30:oddano nam porwanego.00:03:36:Jego bezpieczeństwo zależało|od szybkiej ewakuacji.00:03:40:Ale bylimy za wolni.00:03:50:Lšduj szybko!00:03:52:Zaczynajš strzelać!00:04:19:Widzę cię!00:04:22:Na lšdowisku|sš dwa suche drzewa.00:04:25:Ja jestem 50 m na zachód.00:04:28:Nie wygłupiaj się. . .00:04:31:lšduj!00:04:40:Lšduj!00:04:57:Leć!00:05:23:Czeczeńcy i Rosjanie|nie byli zachwyceni.00:05:27:LONDYN00:05:29:Jako konsultant d.s. porwań...00:05:31:straciłem na tym terenie...00:05:34:wiarygodnoć.00:05:36:Pan Lenoir został przebadany|i - na probę ubezpieczyciela. . .00:05:40:przewieziony do Aten na operację.00:05:44:Pracujemy dla wszystkich firm,|ubezpieczajšcych od porwania. . .00:05:47:w azjatyckiej częci byłego ZSRR.00:05:51:W tych krajach. . .00:05:54:gocie potrzebujš|zwiększonej ochrony.00:05:57:- lle te firmy zgarniajš?|- Za polisy?00:06:01:- 28 mln $.|- A wydajš?00:06:04:Na okupy? 26 mln $.00:06:07:O cholera!00:06:09:Umówcie się z nimi,|trzeba ich ostrzec.00:06:12:Doskonała robota, Terry.|Jak zwykle.00:06:18:Co dalej? Pakistan?00:06:22:Kolumbia?00:06:45:Tekala, Ameryka Południowa00:07:08:Halo.00:07:11:- To ty, Peter?|- Tak.00:07:13:Co z wieczorem?00:07:15:Robię zakupy.00:07:17:Wrócę wieczorem.00:07:19:Tak? Kontynuuj.00:07:21:Ale musimy ić|na obiad dobroczynny.00:07:26:Żartujesz?00:07:28:Nie. Kiwajš mnie.00:07:30:Sprzęt nawet nie opucił Stanów.00:07:33:60 ludzi bezczynnie|siedzi w dżungli.00:07:37:Co tu nie gra.|Muszę ich przycisnšć.00:07:40:Mam jeć kolację|z królami nafty?00:07:44:Sš duzi,|przeżyjš jednš małš hipiskę.00:07:49:Mogę być z nimi szczera?00:07:52:Nie. Możesz nie ić. . .00:07:55:Przyjdę.00:07:57:l będę możliwie grzeczna.00:08:00:To wspaniale.00:08:01:Bardzo dziękuję.00:08:03:Pożyczę kieckę od Normy.00:08:05:Niech Sandro podrzuci mi smoking|na lotnisko.00:08:10:Nie martw się.00:08:12:Tylko nie zostaw mnie|z nimi samej.00:08:15:- I uważaj na siebie.|- Dobra. Kocham cię.00:08:27:Peter! l co ze sprzętem?00:08:30:Załatwione.|Pogadam z nafciarzami.00:08:42:Był taki już jako dziecko.00:08:45:Fakt.00:08:46:Czeć, mała.00:08:49:Już się martwiłam. . .00:08:52:Mówiłem, Że przyjdzie.00:08:53:- Chodmy do stolików.|- Na razie.00:09:03:Do twarzy ci w sukni Normy.00:09:06:Debiutuję w roli żony dyrektora.00:09:09:Nie wiem, co robisz. . .00:09:11:ale masz wyniki.00:09:13:Teraz cišgle się tak stroję.|Powiniene częciej wpadać.00:09:20:- Mam zaległoci.|- Pewnie!00:09:41:Moje kochanie.00:09:56:Nasze niepokonane siły zbrojne|pomogły zorganizować ten bal. . .00:10:00:na rzecz ofiar powodzi.00:10:02:Ale najwięcej zdziałali. . .00:10:04:dr Frederico De Cardenas|i jego żona.00:10:13:Co się stało?00:10:16:- Nie dzwonili?|- Nie. Byłam w domu.00:10:19:- Przepraszam za spónienie.|- Gdzie inni?00:10:23:Nie dzwonili do was?|Bez jaj!00:10:26:Polecieli do Houston, na nasiadówkę.00:10:29:Peggy poleciała ze swoim.|lnne żony także.00:10:33:l zostalimy tylko my.00:10:36:Lepiej póno niż wcale.00:10:39:Już wiesz?00:10:40:Houston.00:10:42:Fellner wynajšł samolot.00:10:45:A co tam jest?00:10:46:wieży szmal.00:10:48:Oto nasi Fred i Ginger!00:10:58:Patrz!00:11:10:Skšd to nagłe pogorszenie?00:11:12:Człowieku.00:11:14:Na jakim wiecie ty żyjesz?00:11:16:Budowałem zaporę.00:11:18:Wytknij czasem nos z wykopu.|Budujesz dar firmy dla ludu. . .00:11:23:czyli zbędnš ozdóbkę.00:11:26:Chcielimy tu zarobić,|a poleglimy.00:11:30:Włożylimy miliard dolarów|w martwy rurocišg.00:11:33:Cena ropy skoczyła,|a my nie zarabiamy.00:11:38:Cena naszych akcji. . .00:11:40:spadła o dychę i spada dalej.00:11:44:Sępy już zwęszyły padlinę.00:11:47:Jaki sęp jest w Houston?00:11:48:Octonal.00:11:50:Tylko oni|mogš uruchomić ten rurocišg.00:11:53:Patrz!00:11:59:Patrz!00:12:08:Zwróć uwagę,|Że to dla mnie ważna sprawa.00:12:12:Chyba wiem.00:12:14:Nie okazujesz tego.00:12:16:Może to znak,|że czas wracać do domu.00:12:20:Jeli się poddam -|na co było to wszystko?00:12:25:- Co?|- Całe moje życie.00:12:29:Afryka, Egipt, Tajlandia.00:12:33:Osiem lat gównianych posad,|szefów-idiotów. . .00:12:36:i ludzkiej głupoty.00:12:39:Nie rozumiem.00:12:41:Te osiem lat było do bani?00:12:44:Nie to mówię.00:12:46:Mylałam, Że żyjemy, jak chcemy.|Że jestemy razem.00:12:50:To nie zwykłe zlecenie.00:12:53:Harowałem na to całe życie.00:12:57:Jeli przejmie nas Octonal . . .00:13:00:to ja leżę.00:13:04:Nie martw się.00:13:07:Może oni zbudujš zaporę.00:13:09:Oni nie budujš tam.00:13:11:Majš w nosie tubylców.00:13:15:To cię dziwi?|Pracujesz dla nafciarzy.00:13:18:Wcale nie.00:13:21:Buduję tamę,|Żeby pomóc ludziom!00:13:24:Nie, żeby nafciarze|dostali kontrakt na rurocišg.00:13:28:- Czy to ważne, kto płaci?|- Wyglada na to, że nie!00:13:33:Jeste pijana.00:13:36:Nie, Peter.00:13:38:To nie miejsce dla nas.00:13:40:Wracajmy do domu.00:13:42:Jak ty umiesz|wesprzeć na duchu!00:13:45:Też chcesz zwiać.00:13:48:- A praca?|- Ja nie mam pracy.00:13:50:To jš znajd.00:13:55:Do diabła!00:13:58:Masz talent i dowiadczenie.00:14:01:Tu działa chyba|ze 25 organizacji.00:14:05:Dożywianie, opieka zdrowotna. . .00:14:07:Chętnie by cię przyjęli.00:14:11:Nie rozumiem.00:14:12:Wszędzie od razu|zaczynała działać.00:14:15:Nie odzyskuję humoru|tak szybko jak ty.00:14:18:Nawet nie uczysz się języka.00:14:22:Nie zajdę więcej w cišżę|w biednym kraju.00:14:25:O nie!00:14:27:Nie wrócimy do rozmowy o tamtym.00:14:29:- O tamtym?|- Tak!00:14:31:Pogód się z losem.|Stało się, trzeba żyć dalej.00:14:35:Nie chcę!00:14:39:A ja muszę. Żyję tu i teraz.00:14:43:Wszystko się wali, a my|wracamy do byłych problemów.00:14:49:Nie jestem byłym problemem.00:15:00:Wiesz co?00:15:01:Wracaj do domu.00:15:03:Mówię serio.00:15:06:Odpocznij.00:15:11:Tego chcesz, prawda?00:15:15:Nie mówiłam tego.00:15:17:No to ja mówię.00:15:40:Powiedz im,|jak miejscowi nas wspierajš.00:15:44:Co mam rzec?00:15:47:Błagamy o pomoc.|A Octonal ma swoje metody.00:15:50:Nie ja jeden będę walczył.00:15:53:Czy to groba?00:15:55:- Chyba zapominasz...|- Kiepsko cię słyszę.00:16:00:Pamiętaj|o swoim miejscu w hierarchii.00:16:04:Niektórzy dużo powięcili,|by tu pracować.00:16:08:Słabo słyszę.00:16:09:Słyszysz mnie?00:16:10:- Ted, czekamy.|- Co...00:16:13:im powiem?00:16:15:Że jestemy skończeni.|Przejmuje nas ''Octonal''.00:16:19:Niech szukajš innej pracy.00:16:24:Jadę do biura.|Zadzwonię póniej.00:16:57:Dzięki za pracę w niedzielę.00:17:00:Dzwoń do Fellnera,|Że będę za 20 minut.00:17:03:Mam objazd.00:17:07:Kurde!00:17:10:Boże!00:17:12:Nie do wiary!00:17:34:O Boże.00:17:54:Nie! To telefon!00:17:56:To tylko telefon komórkowy!00:17:59:Nic nie zrobiłem!00:18:02:Nic nie robię! Jezu Chryste!|Dobrze, widzicie. . . !00:18:05:Muszę wzišć aktówkę!00:18:09:Nie mam z tym nic wspólnego.00:18:26:Mam złe nowiny.00:18:28:Lepiej wejd i usišd.00:18:30:Chodzi o Petera.00:18:37:Natknšł się na blokadę drogi.00:18:40:Zamaskowani, uzbrojeni ludzie. . .00:18:45:zabrali jego i inne osoby.00:18:49:Rozumiesz?|Został uprowadzony.00:19:07:Dzwonili do nas z Tekali.00:19:10:Nie jadę tam.00:19:12:- Posłuchaj. . .|- Dopiero co wróciłem.00:19:15:Musisz jechać.00:19:17:Mam trochę dosyć.00:19:19:To twoje pierwsze|dyrektorskie zadanie.00:19:24:Jedno z wielu.00:19:26:Wszyscy miewamy dosyć.|To nie był pierwszy raz.00:19:30:Włanie.00:19:38:- Ojcze. . .|- Czeć, Henry.00:19:42:Jadę na lotnisko.00:19:44:Zapytam mamę, czy ona i Michael|wpadnš na mecz.00:19:48:Ja zapytam.00:19:51:Mecz zaczynacie o drugiej?00:19:54:Tak.00:19:57:Naprawdę chciałem go zobaczyć.00:20:05:Lepiej wracaj do kolegów.00:20:24:3. DZlEŃ00:20:28:Mam dzieci.00:20:30:Ukryć na południu!00:20:31:Nie mamy pieniędzy.00:20:48:Mogę co powiedzieć?|Robicie błšd.00:20:51:Ogromny.00:20:53:Pomagam waszym rodakom.00:20:55:Budowałem tamę na rzece.00:20:59:Dla nafciarzy.00:21:01:Nieprawda.00:21:06:Budowałem zaporę.00:21:10:- Dla nafciarzy.|- Nie!00:21:13:- Tak.|- Słuchaj... [ Pobierz całość w formacie PDF ]