Prowincja-pelna-zludzen, polscy autorzy

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
//-->KATARZYNAENERLICHPROWINCJApełna złudzeńCopyright © 2015, Katarzyna EnerlichWszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie orazwykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw.ISBN: 978-83-7779-327-5Projekt okładki: Maciej SadowskiOpracowanie redakcyjne: Wydawnictwo MGKorekta: Agnieszka ZielińskaSkład: Izabela Antoniukwww.wydawnictwomg.plkontakt@wydawnictwomg.plKonwersja do formatu EPUB:Legimi Sp. z o.o. | www.legimi.comNie za wygląd się kocha, ale nie wiadomo za co. A jak kocha się, to i co na wierzchu się kocha,i co ukryte, i co może się stać, tak tobie, jak i mnie, czyli jemu albo jej. I wtedy nieważne, czy ktośłysy, czy że poci się. Nie kocha się osobno, że ktoś wysoki jest, a ktoś ma takie czy inne oczy, czychoćby ktoś najpiękniej mówił, bo jeden może być wymowny, a drugi nie. Z ilu zresztą ludzi trzebaby składać na takiego jednego czy jedną, żeby nie miał żadnej wady, a jeszcze mógłby wyjść z tegojakiś stwór, nie człowiek. Kocha się tak samo przez wady i nieszczęścia i może nawet głębiej,a najgłębiej kocha się przez ból. Może być ktoś wysoki, zadbany, wymyty, pachnący, a nie ma go zaco kochać.Wiesław Myśliwski, WidnokrągMyśli przypominają żywe istoty, są maleńkimi kulami energii. Jakość myślenia determinujejakość życia. Myśli są w takim samym stopniu cząstkami świata materialnego, jak jezioro lub ulica.Dopuszczaj do siebie tylko czyste myśli. Niepokojąca myśl jest niczym embrion. Najpierw jestbardzo małą, a potem rośnie i wkrótce zaczyna żyć własnym życiem.R. S. SharmaNa moim horyzoncie widać tylko pustkę pola. Nie ma niczego, co by ją przecinało. Żadnegodrzewa, słupa elektrycznego albo choćby cienia sarny. Czegokolwiek, na czym oko mogłobyspocząć.Jałowe widoki, które przytrafiają się każdemu. Stoi się i patrzy, i nie wie, po co się patrzy, bowszystko, co się pięknego kiedyś widziało, staje się nagle odległe i złudne, jakby było polnąfantasmagorią.Stoję więc i patrzę, i czekam. Niechby jakaś chmura przesłoniła na chwilę niebo. Ale nie, niebojest jakby wytarte gumką myszką. Niechby coś się stało, co poruszyłoby mną do głębi, bo topoczucie pustki jest nieznośne. Jakby ktoś stanął pod starym wiaduktem i krzyknął. Głos trafiaw pustkę betonowych ścian i podwaja się metalicznym echem, po czym wraca w ciało krzyczącegowyraźną wibracją i człowiek wie już, że to, co kiedykolwiek zderzyło się z pustką, ma potemzadziwiającą zdolność wnikania. Może jest więc tak, że wszystko, co nas dotyka, jest po to, byśmypotrafili kiedyś zrozumieć innych? Wniknąć w nich ze współczuciem?Terminuję więc u Losu cierpliwie. Widok na „nic” jest bowiem mimo wszystko kojący. [ Pobierz całość w formacie PDF ]