Przed kongresem PiS, FELIETONY

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Przed kongresem PiS.
"Bolszewicy" III Rzeczpospolitej
Waldemar Kuczyński
2009-01-30
9 stycznia 2009 r., konferencja, na której PiS przedstawił pakiet antykryzysowy. Prezes Kaczyński w
otoczeniu posłanek - nowych twarzy PiS, które mają zmienić wizerunek partii. Z lewej Grażyna Gęsicka,
z prawej Aleksandra Natali-Świat
Na 26 stronach statutu partii Jarosława Kaczyńskiego zwrot "Prezes PiS" występuje 57 razy, w
większości przy definiowaniu uprawnień szefa partii
Przed kongresem PiS głównym tematem jest zapowiadana zmiana wizerunku tej partii na sympatyczniejszy i
bliższy realnym problemom ludzi. Ma to przekonać do partii Kaczyńskich więcej wyborców, tak by odniosła
sukces w kolejnych wyborach. Wielu komentatorów już ocenia, czy na spotach prezes jest dostatecznie
opalony, czy ma dobry krawat i czy towarzyszące mu panie są wystarczająco wyraźne i tak dalej. Taka zabawa
byłaby nieszkodliwa, gdyby nie pomagała przykryć przed oczami wyborców istotę czynionego zabiegu.
PiS chce zmienić swój wizerunek, nie zmieniając swego charakteru. Polacy nie odpędzili go od władzy z taką
zapalczywością za to, że nie spodobał się im garnitur i krawat Kaczyńskiego i że wokół niego nie kręciły się
panie. Nie przez zły PR przegrał, lecz przez groźną dla ludzkich wolności istotę tej partii. I jeśli zmiana w PiS
ma się ograniczyć do zmiany ubranek i towarzystwa wokół prezesa, bez zmiany charakteru tej partii, a
wszystko na to wskazuje, to mamy do czynienia z wielkim oszustwem. Z próbą nabicia wyborców w butelkę
przez nałożenie sympatyczniejszego pudru, nowych ciuchów i trochę nowych słówek na stary PiS, ten
prawdziwy, który obserwowaliśmy nie w reklamowych filmikach, lecz w działaniu przez dwa lata. I im bardziej
uda im się ten zabieg, im więcej będzie zachwytów nad dobrym PR, czyli nad dobrą reklamą, tym groźniejsza
będzie cała operacja przebierania wilka za owieczkę.
Wizerunek można każdemu dobrać dowolny, zachwycić się nim, a potem bardzo żałować. Więc uwaga! PiS
potrzebuje przede wszystkim zmiany charakteru i dopiero po takiej zmianie - nowego wizerunku. Wtedy to
będzie prawdziwe i uczciwe wobec ludzi. O co chodzi z tym charakterem? Otóż jeżeli w systemie
demokratycznym pojawia się partia wodzowska, której wewnętrzna konstytucja, statut, ma cechy totalitarne,
to taka partia z tego tylko powodu jest zagrożeniem dla systemu demokratycznego. Takie zagrożenie zniszczyło
w latach 30. kilka demokracji i takim zagrożeniem były przez lata wpływowe partie komunistyczne we Francji
czy we Włoszech. PiS jest czymś w rodzaju "bolszewików" III RP. Ze względu na wewnętrzną organizację jest
to partia totalitarna. Określenie "wodzowska", często używane, ukrywa istotę rzeczy.
Na 26 stronach statutu zwrot "Prezes PiS" występuje 57 razy, w większości przy definiowaniu uprawnień szefa
partii. Dla porównania na 35 stronach statutu Platformy Obywatelskiej "przewodniczący Platformy" występuje
13 razy i znalazłem tylko dwa uprawnienia zastrzeżone wyłącznie dla niego; kierowanie Radą Krajową i
zwoływanie pierwszego zebrania klubu parlamentarnego. To pod rozwagę mówiącym o wodzowskim
charakterze PO. Te dwie partie nie tylko pod względem ideologii, ale i demokratyzmu dzieli przepaść.
Jarosław Kaczyński kieruje jednoosobowo, lub poprzez wybranych przez siebie ludzi, wszystkimi władzami
PiS; zarządem głównym, klubem parlamentarnym, radą polityczną i komitetem politycznym (art.37 ust.1 p.2-
4). Ma przez monopol składania wniosków głos decydujący w ustalaniu składu tych władz, nawet gdy chodzi o
PiS-owską młodzieżówkę. On też określa kompetencje osób, których do władz dobiera. Do niego należy prawo
uzupełniania składu rady politycznej i zarządu głównego przez kooptację, ma więc możność panowania nad
tymi instancjami także w sprawach rozstrzyganych głosowaniem. Może, mając nawet mniejszościowy wpływ
na radę polityczną, nie zwołać kongresu, jak długo zechce, i nie ponosi za to konsekwencji (art.34 ust.5). Jako
szef zarządu głównego ma decydujący głos w zawieszaniu i rozwiązywaniu organizacji regionalnych, które
czymś podpadły. I rozwiązuje niektóre zarządy, dzięki czemu, jak czytamy w bardzo ważnym liście Ludwika
Dorna do kongresu, "wieloma innymi rządzi strach przed zawieszeniem lub rozwiązaniem". Strach jako
metoda rządzenia to esencja totalitaryzmu.
Bez zgody Kaczyńskiego nikt nie może być do partii przyjęty, natomiast na jego żądanie każdy może być
zawieszony w prawach członka lub pozbawiony prawa zajmowania miejsca we władzach PiS, a zapewne też i
wyrzucony. Prezes ma więc nieograniczone prawo zarządzania klasycznych czystek i korzysta z niego. Trzeci
bliźniak pisze, że to "praktyka powszechna" czy "quasi-masowa". To bynajmniej nie wszystkie uprawnienia
Kaczyńskiego. Samo ich pełne wyliczenie i omówienie wymagałoby obszernego tekstu. Dorn ma rację, że statut
pozwala Prezesowi jednoosobowo zawiesić (a pewno i wyrzucić z Prawa i Sprawiedliwości) wszystkich
członków. Takich uprawnień nie miał pod koniec PRL nawet I sekretarz PZPR, no, może na początku lat 50.
Bolesław Bierut.
Wydawać by się mogło, że organizacja partii to jej wewnętrzna sprawa i także osobista sprawa członków,
którzy godzą się być poddani tak ogromnej władzy jednego człowieka. Otóż to nieprawda. Dopóki wódz, z
szeregami swych marionetek, jest trzymany z daleka od sterów państwa, to pół biedy. Gorzej, gdy totalitarnie
zorganizowana partia zdobywa władzę, a jej wódz staje na czele rządu. Wtedy metody kierowania partią
zaczynają być stosowane do kierowania państwem. Myśmy to widzieli i tego doświadczaliśmy przez dwa lata
PiS u władzy. Widzieliśmy stopniowe podmywanie i opanowywanie kolejnych władz oraz ośrodków wpływu
społecznego, które powinny w demokracji pozostać niezależne; od mediów publicznych po sądownictwo. Tylko
dzięki losowi, który pozwolił przerwać ten proces, nie zobaczyliśmy rzeczy o wiele groźniejszych.
PiS jest partią, w której część Polaków odnalazła swoją reprezentację. W tej więc roli jej obecność na scenie
politycznej jest uzasadniona. Ale jak długo będzie trwała obecna organizacja tej partii, rodzaj wewnętrznego
kultu jednostki, tak długo pozostanie ona niebezpieczna dla większości Polaków, którzy także mają prawo być
reprezentowani. Najważniejszym problemem PiS nie jest zły wizerunek, lecz groźna natura. Jej ta partia
winna się pozbyć w pierwszej kolejności, zmieniając swoją wewnętrzną organizację w kierunku, który wskazał
członkom PiS Dorn w bardzo ważnym liście. Ten list jest dobitnym potwierdzeniem tego, co wynika z analizy
statutu partii, i tego, do czego taka organizacja prowadzi w działaniu. PiS powinien przejść głęboką
demokratyzację, zlikwidować absolutyzm i wprowadzić na jego miejsce, jak mawiali reformatorzy PZPR,
kolektywne kierownictwo. Wódz tego nie zrobi. Mogą to zrobić członkowie partii, jeżeli zamiast
przypochlebnie hołdować mu w filmikach partyjnych, zastanowią się, czy to właściwe, by w kraju wolnym
godzić się, aby w partii jeden człowiek był wszystkim. Wtedy bowiem wszyscy inni będą tylko cieniem wodza.
Jak to się stanie, to będzie można bez ryzyka, że uwiarygodnia się maskaradę, podziwiać spoty i billboardy
Prawa i Sprawiedliwości. Nie wcześniej.
*
Waldemar Kuczyński, ekonomista, publicysta, działacz opozycji demokratycznej. Po 1989 r. minister w rządzie
Tadeusza Mazowieckiego i główny doradca ekonomiczny premiera Jerzego Buzka
[ Pobierz całość w formacie PDF ]