Przeklęte sny 1-26 aktualizacja 24.09.11 [NZ], Drarry

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Betowanie: NieChodził za mnš, chodził, aż się doczekał realizacji. Pomysł oczywicie. Postanowiłam dołożyć swojš cegiełkę do poepilogowego wiata polskiego fandomu potterowskiego i zamiecić ten tekst. W założeniu miała być to kolejna miniaturka, ale dziwnym trafem rozrosła się strasznie i wyszło co takiego dłuższego. Kolejna częć niebawem, prawdopodobnie.Ostrzeżenia: brzydkie słownictwo, mierć bohaterów (pobocznych), drarry bardzo nietypowe, o kanonicznoci bohaterów wolę się nie wypowiadać, sami ocenicie...1Hermiona odgarnęła nieporzšdny kosmyk z twarzy i uważnie przyjrzała się przyjacielowi. Nie próbowała nawet ukryć troski wyzierajšcej z bršzowych oczu.Harry, kiepsko wyglšdasz. Czy co się stało? zapytała cicho, gdy w ciepły, lipcowy wieczór siedzieli na tarasie. Ginny jeszcze nie wróciła z pracy relacjonowała przebieg jakiego podrzędnego meczu, a Ron grał z dzieciakami w quidditcha, więc spędzali ten czas tylko we dwoje. Czy ty i Ginny nadal zamierzacie?Tak przerwał jej szybko, a Hermiona zmarszczyła czoło. Nie podobało jej się to, co włanie usłyszała. Wszystkie jej obawy realizowały się z przerażajšcš nieuchronnociš. Merlinie, życie choć raz mogłoby potoczyć się innym torem Kochała oboje, ale Harry był jej przyjacielem od ponad ćwierćwiecza, najpierw powinna zajšć się jego podłym samopoczuciem, a dopiero póniej zmyć mu głowę. To znaczy u nas wszystko w porzšdku poprawił się natychmiast, ale to nie przekonało kobiety. Harry próbował uniknšć jej przenikliwego wzroku, wbijajšc spojrzenie w porcelanowš filiżankę. Goršca herbata była tym, czego włanie potrzebował, więc popiesznie upił łyk orzewiajšcego napoju.A u ciebie? inwigilowała dalej, nie spuszczajšc z niego oczu. Harry nie musiał wcale na niš patrzeć, żeby wiedzieć, że włanie tak się zachowuje. Schylił głowę, ukrywajšc umiech, który wkradł mu się na wargi. Hermiona przypominała Hardodzioba była tak samo uparta i podobnie widrowała wzrokiem nieszczęsnego delikwenta. Jakie kłopoty w pracy?Nie zaprzeczył, ale czujšc na sobie podejrzliwy wzrok przyjaciółki, dodał lekkim tonem, jakby nie było to co mało ważnego: Ostatnio kiepsko sypiam. To wszystko. Naprawdę.Hermiona oczywicie nie dała się zwieć; była zbyt dobrš obserwatorkš i za długo go znała, żeby nie dostrzec, że próbuje jš zbyć.Co nie tak w pracy?Wszystko jest w najlepszym porzšdku, Jordan wietnie radzi sobie z dokumentacjš, wieżynki też póki co nie podpadły nikomu nawet Rogerowi, co samo w sobie jest szokujšce. Kingsley jest zachwycony postępami rekrutów.Hermiona słuchała go z rozjanionš twarzš. Lubiła słuchać opowieci Harryego o swojej pracy, od razu dało się wyczuć, że kocha to, co robiTo nie z powodu Ginny, prawda? upewniła się, obserwujšc go bardzo uważnie. Gdy w jego oczach zamigotało zaskoczenie, nie potrzebowała już odpowiedzi. Wiedziała. Te piekielne koszmary cigały ich nawet teraz: ekstaza na twarzy Bellatrix, gdy rzucała na niš Crucio, widok bezwładnego ciała Harryego w ramionach łkajšcego Hagrida od pewnych wspomnień nie było ucieczki, wracały jak zły szelšg w najmniej odpowiednim momencie. Harry, to całkiem normalne, że masz koszmary zaczęła uspokajajšcym głosem, a jej ciepła dłoń odruchowo przykryła jego. Harry nie próbował się wyrywać, zdawał się czerpać z ucisku tak potrzebnš mu siłę. Dłonie Ginny były zawsze zimne, przemknęła mu bezsensowna myli, gdy przymknšł oczy, rozluniajšc się nieco. Gdyby ich nie miał, to dopiero byłoby dziwne. Każdy, kto przeżyłby to, co ty to normalne powtórzyła. Zostałe głęboko zraniony, zmierzyłe się z wyzwaniami, przed jakimi niektórzy nie stajš przez całe życie. I to wszystko zostało ukryte gdzie głęboko, koszmary to tylko wołanie twojej podwiadomoci. Znak, że nie pogodziłe się z przeszłociš do końca. Jeli potrzebujesz o tym porozmawiać, wiesz, że zawsze cię wysłucham, prawda?Wiem. Harry spojrzał na szczery umiech na twarzy przyjaciółki. To nie było oblicze dziewiętnastoletniej dziewczyny, PannyWiemIChceszTegoCzyNieITakSięDowiesz, lecz dojrzałej kobiety, której życie nie raz dało w koć, ale ona za każdym razem podnosiła się i z jeszcze większš determinacjš parła do przodu. Harry kochał tę twarz, po prostu. Jeste mojš przyjaciółkš i najmšdrzejszš osobš, jakš znam, Hermiono z twarzy kobiety nie znikał umiech ale nawet ty nie rozumieszCzego?To nie koszmary nie pozwalajš mi spać, lecz zwykłe sny wyjawił Harry, obserwujšc uważnie grę emocji na twarzy przyjaciółki, z której nie zniknęło jeszcze zdziwienie, gdy stwierdziła:Harry, obawiam się, że nic nie rozumiemJa też nie ale za każdym razem, gdy budzę się, pamiętam tylko jedno cichy szept, który mówi mi, że powinienem trafić do Slytherinu.Ale dlaczego? Przecież jeste Gryfonem. To nie ma sensu!Harry poczochrał włosy i z rozbrajajšcš szczerociš stwierdził:Wiem. Tyle, że Mężczyzna zawahał się, nie wiedzšc, czy mówić dalej. Nigdy jako nie było okazji, żeby poinformować przyjaciół o tym, że Tiara chciała umiecić go w Slytherinie. Do tej pory prawdę poznali tylko Dumbledore i Al. Nikt więcej. Harry spojrzał na zmartwionš twarz Hermiony i przypomniał sobie, jak zawsze stała za nim murem, nawet wtedy gdy odwróciła się od niego reszta wiata i ci, których uważał za swoich przyjaciół. Nigdy go nie zdradziła, nie zawahała się, gdy przyszło jej wybierać między nim a Ronem. Zasługiwała na prawdę, jak nikt inny na wiecie.Hermiona patrzyła na niego spokojnie, przygryzajšc wargi. Czekała, aż Harry będzie gotowy powiedzieć jej o swoich problemach. Nie naciskała, wiedziała, że to nic by nie dało. Znała go bardzo dobrze i chyba najlepiej ze wszystkich rozumiała, czemu postępuje tak a nie inaczej. Była w końcu niezwykle mšdrš czarownicšHermiono, pamiętasz, jak kiedy przyznała się nam, że Tiara chciała umiecić cię w Ravenclaw? zaczšł Harry, a kiedy kobieta skinęła głowš, kontynuował: W moim przypadku było podobnie tyle, że zamiast do Krukonów miałem trafić do domu Salazara Slytherina Umiechnšł się złoliwie. Snape pewnie dostałby apopleksji, gdyby to usłyszałHermiona przyglšdała mu się uważnie, marszczšc czoło w zamyleniu. Harry zastanawiał się, jak zareaguje, gdy przemyli jego słowa. Nie zdawał sobie sprawy, że zaciska palce tak mocno, że aż knykcie mu pobielały. Przyjaciółka dostrzegła od razu i bez wahania ujęła jego dłoń. Starannie rozmasowała napięte mięnie i spojrzała Harryemu prosto w oczy. Szmaragdowe tęczówki wydawały się spokojne, ale Hermiona od razu zauważyła obawę, jakš żywił jej przyjaciel, choć chciał to przed niš ukryć.Harry, nie ma znaczenia, gdzie chciała cię przydzielić Tiara. Zdecydowałe, że nie chcesz być lizgonem i to się liczy.Ale te snyNie ma żadnego ale przerwała mu zdecydowanie. Nawet jeli twoja decyzja była błędem, o czym nie jestem przekonana, to wszystko rozstrzygnęło się dawno temu. Teraz musimy ponieć konsekwencje swoich wyborów. Gdybanie nie ma żadnego sensu, może jedynie zagrozić temu, co udało ci się osišgnšć. Harry, nie jeste niczemu winny. Niczemu powtórzyła z naciskiem, widzšc powštpienie na twarzy przyjaciela. Patrz w przyszłoć, patrzenie w przeszłoć jest głupie.Hermiono, a co jeli nie masz racji? Co wtedy? zaprotestował Harry. Może gdybym został lizgonem, udałoby się zapobiec mierci Cedrika, Syriusza, Moodyego, Tonks i Lupina, Snapea? Może ocaliłbymHarry, to naprawdę nie ma sensu przerwała mu zdecydowanym tonem. Odgarnęła nieporzšdne pasmo włosów, które cišgle wymykało się z misternego koka i spojrzała surowo na przyjaciela. Nie możesz obwiniać się o co, na co nie masz już żadnego wpływu! To głupota i ty to wiesz! Przestań się łudzić, Harry, przeszłoci nie da się zmienić!A jeli nie? Może te sny to wskazówka, co mam zrobić? W końcu Harry zdecydował się przyznać do tego, co od jakiego czasu kršżyło mu po głowie. Może mógłbym zmienić przeszłoć i ocalić wszystkich. Wyobra to sobie.Hermiona nie chciała niszczyć złudzeń przyjaciela, ale miała pewnoć, że kto to musi zrobić. Dobrze znała jego charakter i wiedziała, że gdy Harry się zapali do jakiego pomysłu, to nic i nikt nie odwiedzie go od próby zrealizowania go. Westchnęła cicho i podjęła się tego niewdzięcznego zadania.Harry, zrozum. Nawet gdyby kto sprowadzał ci te sny włanie w tym celu, to i tak nie mógłby ulepszyć przeszłoci. Nie wolno zmieniać tego, co było. Poza tym, kto robiłby co takiego i w jakim celu?Całš trzeciš klasę używała zmieniacza i dzięki niemu ocalilimy Syriusza! oburzył się Harry.To prawda, ale chyba nie zrozumiałe, dlaczego udało nam się tak zrobić, Harry. Moglimy zmienić przeszłoć, ponieważ w momencie, kiedy przeżywalimy swojš przeszłoć, nasze przyszłe ja już jš zmieniały. Rozumiesz?Harry pokręcił głowš. Wyjanienia Hermiony wydawały mu się bełkotem.Powiedz to jeszcze raz i prociej poprosił.Kiedy cofnęlimy się w przeszłoć, zmienialimy tylko to, na co moglimy mieć wpływ, prawda? Pamiętasz, dlaczego udało ci się rzucić pierwszy raz cielesnego Patronusa? Wydawało ci się, że widziałe swojego ojca, pobiegłe nad jezioro i wtedy zrozumiałe, że to ty rzuciłe to zaklęcie, tak było?Tak przytaknšł Harry, łapišc za filiżankę i upijajšc łyk zimnej już herbaty.To znaczy, że jednoczenie w tym samym czasie istniałe w dwóch miejscach: jeden Harry, ten z przeszłoci, próbował bezskutecznie uratować Syriusza, a drugi, z przyszłoci, rzucał zaklęcie. Tylko dlatego mogłe zaingerować w swojš przeszłoć. Gdyby tego nie zrobił, zmieniłby wtedy przyszłoć, w której podróżowałe w przeszłoć, czyliPowstałoby błędne koło.Włanie Hermiona obrzuciła go aprobujšcy... [ Pobierz całość w formacie PDF ]